Zaściankowość i ciemnota polskiej elity (a przynajmniej jej części) staje się coraz poważniejszym problemem. Oto, na przykład, w weekendowym numerze GW przeczytałam, że Polska nieustannie zmaga się z problemem antysemityzmu. Chciałoby się zapytać – na czym ten antysemityzm polega? Czy na wypisywaniu przez margines społeczny „Jude raus” na murach? Owszem, może być to jednym z przejawów „zoologicznej” nienawiści Polaków do Żydów. Mniejsza już o to, że takich napisów za wiele nie ma, a coś mi się wydaje, że na Zachodzie (zwłaszcza w krajach z dużą mniejszością muzułmańską) może być ich znacznie więcej. Jakie więc są inne przejawy polskiego antysemityzmu? Wypisywanie na forach internetowych, że „Żydzi rządzą światem” albo że w naszym kraju panuje „żydokomuna”? Jasne, to też można podpiąć pod ten paragraf. Zapominamy jednak o innych grupach notorycznie lżonych w Internecie. Taka to już kultura trolli sieciowych, że wypisują wszystko, co im przyjdzie do głowy i każdego po kolei wyzywają jak nie od Żydów, to od pedałów, agentów, faszystów i bolszewików. Poglądy polityczne nie mają tu nawet większego znaczenia. Ważne żeby wylać na kogoś kubeł pomyj i już.
Więc co w końcu z tym antysemityzmem, z którym od 20 lat z tak niebywałą determinacją walczy głównie środowisko Gazety Wyborczej? Wywołuję do tablicy gazetę Michnika choćby z jednego powodu – redakcja GW w dużej mierze (łącznie z AM) składa się z osób pochodzenia żydowskiego. Idąc więc tokiem rozumowania dziennikarzy z Czerskiej, wychodziłoby na to, że GW nie ma prawa istnieć i dobrze prosperować w antysemickiej Polsce. Tymczasem, aż do afery Rywina, była to niemalże jedyna „prawowita” gazeta w kraju nad Wisłą. Nic nie mogło zdarzyć się czy zostać opisanym bez błogosławieństwa Ojca Redaktora. Co więcej, GW zaciekle walcząc z rzekomym antysemityzmem Polaków, oskarżała ich nieustannie o wyimaginowane zbrodnie. Swoją drogą ciekawy jest tu ten masochizm moich rodaków, którzy od ponad 20 lat uważają Wyborczą niemalże za nową Biblię, i jednocześnie nieustannie zmuszani są przez Michnika do samobiczowania za palenie Żydów w synagogach, za wyrywanie im złotych zębów, za antysemicką AK i antysemickie Powstanie Warszawskie, za współudział w organizacji holokaustu itp. itd. Oczywiście, cały propagandowy proceder odbywa się wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi, co budzi zdziwienie zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z gazetą skierowaną do ludzi (rzekomo) inteligentnych i nowoczesnych. Na czym jednak polega ta nowoczesność? Na usilnym trzymaniu się wydarzeń z początku XX wieku? Katastrofa smoleńska sprzed roku jest już prehistorią dla Ojca Redaktora, ale pogrom kielecki (inspirowany przez bezpiekę) już nie. Ba, mord na tysiącach polskich oficerów nie jest niczym strasznym, ale za Jedwabne Polacy winni smażyć się w piekle. Właśnie, a propos Katynia – mogliby sobie chociaż darować powtarzanie sowieckiej propagandy o bolszewikach schwytanych w 1920r. i dokonanej na nich krwawej wendecie Polaków.
Na czym jeszcze polega zaściankowość i ograniczenie umysłowe naszych elit? Oto na przykład w dzisiejszej Rzepie znajdujemy tekst pani Haliny Flis-Kuczyńskiej. Oto fragment artykułu:
„Także o tym, jak niesprawiedliwe jest czynienie ze zmarłego prezydenta osoby świętej.
Przecież wszyscy pamiętamy, jak się obszedł z pilotem samolotu do Gruzji, który mu prawdopodobnie uratował życie, bo lądujący bez zezwolenia samolot w trwającej tam wojnie Rosjanie mogli zestrzelić jak nic. Nie było podziękowania, były dwa lata nękania dzielnego pilota. Co się dziwić, że przy kolejnym locie młodszy stażem pilot takiej odwagi już nie wykazał, próbował lądować we mgle, i mamy katastrofę smoleńską.
Czy to jest powód, żeby Lechowi Kaczyńskiemu stawiać pomniki? Czy jest powodem do chwały, że starając się o najwyższy urząd w państwie, nie nauczył się jakiegokolwiek obcego języka, do czego jest zobowiązany każdy maturzysta? Czy jest powodem do chwały skłócanie Polski z sąsiadami ze Wschodu i Zachodu?”
Pani Kuczyńska wymyśliła sobie, że ze śp. prezydenta robi się świętego, że ten znęcał się nad pilotem przez dwa lata (!), dodatkowo pomawia śp. Protasiuka o lądowanie we mgle, kiedy wszyscy już wiedzą, że pilot podjął tylko próbę lądowania i w odpowiednim czasie wydał komendę „odchodzimy”. Pani Kuczyńska zachowała się gorzej niż w jej mniemaniu zachował się wówczas Kaczyński - oskarża bowiem wbrew faktom zmarłego pilota, który nie może się bronić, o tchórzostwo, o uleganie naciskom, o brak doświadczenia etc. Jakim prawem, przepraszam bardzo? Co ciekawe, wspomina też o ignorancji zmarłego prezydenta, który w jej opinii był głupszy od przeciętnego maturzysty, bo nie znał żadnego języka obcego. A ile to języków zna obecny prezydent? Bo coś mi się obiło o uszy, że oprócz polskiego nie włada żadnym innym językiem. Nie mówiąc już o tym, że i z rodzimym językiem nie jest u niego najlepiej.
Taką więc mamy zaściankową, ciemnogrodzką elitę, żyjącą teoriami spiskowymi o ziejących antysemityzmem Polakach i pilocie samobójcy, oskarżającą innych o własne przewinienia.
No, ale jak to mówią, na złodzieju czapka gore.


